Obrazek

She's like heroin to me

motyle <3

czwartek, 23 grudnia 2010 13:14:30
udaje się : wyglądam dzisiaj jak człowiek :) włosy nie sterczą na wszystkie strony świata.

dostałam AWANS !

sens podziałał. nie tak drastycznie, bo z dwóch torebek, ale podziałał !

wracam dzisiaj o 0:18 do domu pociągiem. czyli 5 h z dupy i 330 km

dodatkowa motywacja : motylki sie odezwały ! <3 <3 <3
DZIĘKUJĘ WAM !

zarejestrowałam się udanie na forum <3 <3 <3
nie chce mi się jeść ! jeszcze nie... ale wygram z jedzeniem !

mama już zaplanowała, co będę w wigilię robić. a ja marze tylko o tym, by odwiedzić tanie, śląskie lumpeksy ! <3
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

czwartek. chce schudnąć !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

czwartek, 23 grudnia 2010 03:10:58
no to pięknie. 3 w nocy. a ja sie nawpierdalałam gotowanej piersi z kurczaka i warzyw gotowanych na rosole.

dieta idzie superrrr.....

brak wagi i cm dodatkowo demotywuje.

czuje sie nazarta.
i te swięta...
boję się ich. ewidentnie...
nie chce wrocić do wawy jako trzydzrwiowa szafa... nie chcę jeść. chcę się pozbyć tego zgubnego nalogu.
chcę pić kawę i herbatkę.

senes buzuje w moich jelitkach. niech tak zostanie.
chce znow wrócić do autodestrukcji jak 3 lata temu. to był mój najlepszy czas.

motywujcie mnie MOTYLE
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

22 grudnia

środa, 22 grudnia 2010 12:35:42
dieta z proaną idzie pełna parą.6 dzień prawie nic nie jedzenia.
wczoraj była uczta : 2 jabłka, sok pomidorowy czyli jakieś 300 kcal.

nie ćwiczę, bo nie mam czasu. śpię, żeby nie jeść. w pracy pije kawę. jedynie. pracuję na II zmianę : 14-22.
jak zjem jabłko, to głód mija po godzinie.. wmawiam sobie, że jestem pełna. i to działa.

chce być taka szczupla jak wtedy, kiedy moja waga wskazywała 58...
ta piatka. teraz ?
nie wiem, nie mam wagi. siódemka, albo szóstka.

brzuch po tym tygodniu zrobił się plaski. ale jak ja wytrzymam te swięta ?
jak ... tyle zarcia. wiem, ze nie bede sie opychać.
jak znam samą siebie, to mia zwycięży i zacznie mi szeptać ; kochanie, zwróć kolację wigilijną... a ja otumaniona to zrobię.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

22 grudnia

środa, 22 grudnia 2010 12:35:34
dieta z proaną idzie pełna parą.6 dzień prawie nic nie jedzenia.
wczoraj była uczta : 2 jabłka, sok pomidorowy czyli jakieś 300 kcal.

nie ćwiczę, bo nie mam czasu. śpię, żeby nie jeść. w pracy pije kawę. jedynie. pracuję na II zmianę : 14-22.
jak zjem jabłko, to głód mija po godzinie.. wmawiam sobie, że jestem pełna. i to działa.

chce być taka szczupla jak wtedy, kiedy moja waga wskazywała 58...
ta piatka. teraz ?
nie wiem, nie mam wagi. siódemka, albo szóstka.

brzuch po tym tygodniu zrobił się plaski. ale jak ja wytrzymam te swięta ?
jak ... tyle zarcia. wiem, ze nie bede sie opychać.
jak znam samą siebie, to mia zwycięży i zacznie mi szeptać ; kochanie, zwróć kolację wigilijną... a ja otumaniona to zrobię.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

17 czerwca. moralniak.

czwartek, 17 czerwca 2010 00:40:17
czytam dzieci z dworca zoo. brakuje mi seksu. na kazdym kroku poznaje facetów. są okropni, obrzydliwi i nie moge na nich patrzeć. mam widok w głowie tylko jednego. mimo,ze jest chujem.

w ciągu ostatnich 10 dni schudłam dokładnie 6 kg. nie umiem jeść.
nie umiem spać.
jutro rozmowa kwalifikacyjna.


chcę kochać. borderline ode mnie spierdoliło. ale nadal czuję,ze jestem w innym świecie.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

17 czerwca. moralniak.

czwartek, 17 czerwca 2010 00:40:08
czytam dzieci z dworca zoo. brakuje mi seksu. na kazdym kroku poznaje facetów. są okropni, obrzydliwi i nie moge na nich patrzeć. mam widok w głowie tylko jednego. mimo,ze jest chujem.

w ciągu ostatnich 10 dni schudłam dokładnie 6 kg. nie umiem jeść.
nie umiem spać.
jutro rozmowa kwalifikacyjna.


chcę kochać. borderline ode mnie spierdoliło. ale nadal czuję,ze jestem w innym świecie.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

czerwiec. 13

niedziela, 13 czerwca 2010 13:52:55
siedem dni, 168 godzin.
mniej o 5 kg.


Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

czwartek.

czwartek, 18 lutego 2010 20:31:12
mam niż psychiczny . czuje się fatalnie.
nie wiem, co ze mną jest nie tak .
nie potrafię zrzucić nawet 10 kg.
wdupiam i wymiotuję i znów jem i znów ląduje w łazience.
czuje się przez to totalnie źle, jak szmata, taka najgorsza.
anorektyczki mają silną wolę. ja mam wyrzuty sumienia.
wczoraj najadłam się przed 22 i poszłam oczywiście zwrócić to wszystko, bo jakżeby inaczej.
coś jest ze mną nie tak.
jak robię dietę to albo nie jem wcale, albo mam napady wilczego głodu i wymiotuję.
tak, jestem bulimiczką od 2 lat .
a chce zrzucić 10 kg.
;/ muszę się wyżalić, bo komu mogę o tym powiedzieć ? siostrze z którą nie utrzymuję kontaktu lub mamie, z która tym bardziej rozmawiam na neutralne tematy.

jutro kolos. obym zdała.
;(
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

6- walentynki mogą ssać

niedziela, 14 lutego 2010 11:58:43
usilnie próbuje wyzbyć się wspomnień .
na siłę nic nie działa.
niestety.

moje ferie trwały tydzień. i były jak zwykle chujowe.
nigdy nie byłam na nartach/na desce. nigdy latem nie byłam nad morzem.
przykre.

jutro czas na uczelnię. od poniedziałku do piątku. śmierdzicie PRL-em.


walentynki. zmieniam życie. proszę, żeby ktoś mnie naprawił, lecz za każdym razem jestem coraz bardziej psuta. walentynki - zajebisty dzień zakochanych. jest zima, jest śnieg, jest zimno. walentynki powinny być w maju, bo przecież to maj jest miesiącem zakochanych i według mnie jest najpiękniejszym miesiącem- w pełni pachnie wiosną, wszystko świeże, radosne, miłe, piękne.
moimi walentynkami jest cały maj, czerwiec, lipiec.
no i marzec, ale marzec ma dla mnie szczególne znaczenie.


zycze duzo seksu.

Nastrój: obejętny
Kategoria: brak kategorii
tagi:

5 / w poszukiwaniu prawdy

sobota, 13 lutego 2010 16:56:13
siedziałam wczoraj w oknie i gapiłam się bezwiednie na przejeżdżające samochody, tramwaje i ludzi ślizgających się na chodniku oblodzonym całkowicie.
nasunęła mi się refleksja na temat przechodzenia przez życie. lubię mój parapet, a nawet nie jest wygodny. wraz z samochodami w mojej głowie przesuwały się niezliczone ilości wspomnień.
zaczęłam od wspaniałych, skończyłam na gorzkich.
nie podoba mi się jakość mojej egzystencji, moje 16 metrów kwadratowych jest zdecydowanie za małe, by mogły w nim mieszkać wszystkie moje codzienne osobowości. wczoraj byłam królową świata dzisiaj jestem jedynie pionkiem. chciałabym, żeby każde z moich działań przynosiło efekt pozytywny, a nie odwrotnie od zamierzonego.
mój związek polega na dawaniu wiele od siebie, jednak to tylko ja daje. nie otrzymuje nic w zamian, a mogłabym wiele. nie mogę być z kimś, dla kogo znaczę 3 esemesy dziennie i 15 minut na gg. od kiedy miłość liczy się w esemesach ?!
po 2 latach trwania w związku powiem prozaicznie, ze się duszę i umieram w sobie za każdym razem, kiedy daje mi ostentacyjnie do zrozumienia, ze mogę sobie pomarzyć o spotkaniu z nim. fantastycznie. mija już 4 dzien nie widzenia się, a przecież mieszka ode mnie pół godziny.
nie mogę z nim być, nie mogę być z kimś, na kogo nie mam najmniejszego wpływu.
zwiazek wymaga poświęcenia, ale nie jednostronnego.
moim zdaniem miłość to iluzja, to jest kurwa iluzja.
coś się kończy, żeby inne mogło się zacząć. w mediach pierdolą o znalezieniu szczęścia emocjonalnego, o miłości. wałkują : nie masz faceta = jesteś nieszczęśliwa, gruba i brzydka.
związek to kwestia wyboru.

pamiętajmy, ze nie da się na wskroś prześwietlić drugiej osoby, zawsze pozostaje pierwiastek tajemnicy w jego duszy, tej ciemnej strony. jesteśmy skłonni do zła, jesteśmy ludźmi, to nasz wybór jak będziemy traktować bliźnich i czy wybierzemy drogę wśród dzikości świata,przez które słońce nieczęsto odwiedza czy może jednak szeroką ścieżkę otuloną krzakami róż, i pięknie oświetloną pełnią księżyca. cokolwiek nie wybierzemy, róże kłują a słońce rozgrzewa.
Nastrój: obojętnosc
Kategoria: brak kategorii
tagi:

4 lodówka i łazienka.

piątek, 12 lutego 2010 18:11:20
jest wieczór, idę dzisiaj na piwo.
rzygałam. coraz lepiej idzie mi ukrywanie się z tym, na początku było trudno, teraz idzie mi sprawnie : jedzenie , szklanka wody, łyżka sody, 2 szklanki wody, i kibel.



powinni przede mną zamknąć lodówkę i łazienkę.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

4/ 12 luty/ śmierć jedzeniu

piątek, 12 lutego 2010 14:51:17
mój dom nadal pachnie pączkami.
nie znoszę zapachu oleju . minionych wakacji opalałam się na olej kujawski i śmierdziałam jak frytka.
to były moje najlepsze wakacje. wstawałam rano, biegała, popołudniem, kiedy słońce mnie piekło biegałam z muzyką w uszach aż do masakrycznego spocenia się. jeździłam na rowerze i mało jadłam . co prawda nie schudłam wiele, ale poprawiłam sobie kondycje i samopoczucie, moje ciało pozbyło się cellulitu i mięśnie odżyły.

dzisiaj wypiłam resztkę soku pomidorowego, co daje jakieś 30 kcal. wieczorem wybieram się na basen, mam nadzieje, że mama odpali jakieś pieniążki, swej biednej córce studentce ;d

przyda mi się jakiś inny rodzaj aktywności a nie brzuszki, rowerek i stepper w domu ;d

waga : 60kg ;)
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

3 / dywagacje i mroczny pasażer

czwartek, 11 lutego 2010 20:50:57
chciałabym, żeby z moich wspomnień nie pozostała jedynie mozaika.
ustrzec się i uciec od rutyny codzienności.
mówienie kłamstw i absurdów daje mi poczucie mojego wewnętrznego mrocznego potwora.
kiedy kładę się spać widzę jak przez mgłę zielone oczy i jego jasną cerę. mój mroczny pasażer żyje w mojej duszy, niezależnie od mojego chcę, czy nie chcę. mąci mi w głowie, panuje nad myślami, odziera mnie ze wstydu. nie lubię kiedy jest aktywny, a kiedy biernie wyleguje się w moim sercu, jest mi jeszcze gorzej. mój mroczny pasażer ma imię i nawet nazwisko. je sól i do najgrzeczniejszych nie należy, zabrania mi jeść, zabrania mi kochać,zabrania mi czuć.
to przez niego jestem pustką. wiem, jak powinny wyglądać uczucia - radość, miłość, zakochanie, przyjaźń, wiem jak powinno się je odczuwać, ale mój potwór pozwala mi jedynie udawać.
miłość to iluzja, on tak właśnie myśli, myśli,z e to związek dwóch ludzi, którzy chcą dla siebie coś znaczyć. miłość to zaufanie, oddanie i seks.
ale niech mi ktoś do cholery powie jak ją w sobie wzbudzić, jak w sobie znaleźć ciepło to wszechogarniające, jak rozpalić żar w sercu. jak zasypiać z wrażeniem, że jest ktoś, kto ma tak gorące serce jak ja ?
otóż, brak mi tego, brak jak cholera. uczucie chronicznej pustki trwa we mnie już od lat, doskwiera, wkurwia i irytuje.
nie potrafię płakać. nie potrafię być skruszoną.


potrzebuje przekroczyć granicę, potrzebuję jak kawy i papierosów chodzenia na cienkiej linii nad przepaścią.

moje zdania wymawiam milcząc. moje serce milczy a wargi jedynie drżą.
nie mogę Cię kochać, bo nie potrafię. nie mogę być z Tobą, bo najzwyczajniej się duszę. kocham mojego mrocznego pasażera.

a TY zabroniłeś mi czuć, zabroniłeś mi kochać, zabroniłeś mi płakać. pozwoliłeś mi marzyć. dałeś nadzieję, wzbudziłeś motywację.

miłość jest pojęciem abstrakcyjnym .
nie wierzę w zapewnienia i obietnice.
pasażer nie składa mi obietnic, nie wystawia do wiatru. jest we mnie. i to z nim chcę spędzić moją samotność wśród drzew i chmur.

waga : 61.
kcal : 150 + 25 + 95 +200 = 470

byle do jutr, byle spać.
Nastrój: obojętność
Kategoria: brak kategorii
tagi:

2

środa, 10 lutego 2010 15:20:10
w moim pokoju osłoniętym fioletową zasłoną pachnie czekoladową kawą.
upajam się jej zapachem, przywodzi tyle wspomnień, gorzkich a zarazem pięknych .

z założenia ten blog miał mi służyć wspomaganiu własnej motywacji w drodze do perfekcji .
może i to znów kolejne pro-anowskie pierdolenie, ale to jest droga, którą chcę podążać tylko dlatego, ze przywołuje mi na myśl człowiek, od którego moje życie się zmieniło. próbuję symulować czas, kiedy moje życie układało się najlepiej.

ćpałam w piątek, 3 kreski amfetaminy sprawiły, ze było mi dobrze. byłam szczęśliwa i wolna. byłam tą samą Lilly sprzed 2 lat .

wstałam rano, znów mi się śniłeś, kochałeś się ze mną na moim wielkim łóżku w zebrę. nie zaznałam nigdy Twojego głębszego smaku. nie pozwoliłeś mi, albo oboje nie chcieliśmy wzajemnie sobie na to pozwalać, bo przecież twój świat znacznie różnił i różni od tego mojego, zostałam., a ty uciekłeś, żałuję, ze masz ręce nogi i ambicje. musiałeś mnie zostawić w tym miejscu gdzie się poznaliśmy, a wiesz jak dawno to było ? całe 4 lata temu .
nie poznałam innego, który roztaczałby sobą taką magie i takie pożądanie .

kiedy czytałam o pro-anie jakiś czas temu, miałam w sobie takie dziwne uczucie, mam je nawet i teraz, kiedy siedzę przed komputerem i oglądam thinspiracje. to nie jest przyjemne, ale estetyka własnego ciała, doskonałość ona fascynuje, ten perfekcjonizm, który chcemy osiągnąć i to uczucie, kiedy się wygrywa, to jest niezapomniane.
te dziewczyny są mądre, zazwyczaj ładne. medialny szał na chudość nienaturalną ogarnia świat. odchudzanie zmienia życie, zmienia świat, pokazujesz samej sobie, ze potrafisz zadbać o siebie i ze potrafisz rządzić swoim życiem. bo jedzenie ustala granice, a my poszukujemy czegoś, co da nam władze, jak w grze w szachy. nie chce się dostosowywać do ogólnie przyjętych reguł. jestem samodzielną, niezależną jednostką, która potrafi się buntować, łamać zasady i czerpać wszelkie korzyści z dnia.

zjadłam dzisiaj jajko- 120 kcal + chlebek wasa, one pieces - > 25 kcal., piję kawę czekoladową.
mam w zanadrzu 3 kromki chlebka wasa, mlecznego.
jak dobrze pójdzie mój dzienny limit nie przekroczy 300 kcal.
to prawda, ze papierosy pomagają, pomaga też pepsi light. jest lepsza niż woda, która nie ma smaku a jedynie gasi pragnienie. pepsi/cola light na całych 2 litrach mozna maksymalnie wchłonąć jakieś 20 kcal.
^^

wieczorem, czyli około północy zapewne napisze mój egzystencjalny bełkot tutaj znów.
poczytam Fausta i trochę Freuda, żeby było mi lepiej ;)
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

1

wtorek, 9 lutego 2010 11:57:36
wpisujemy cokolwiek w okienka dotyczące naszych danych osobistych .
oddajemy się przyjemności dnia codziennego, mamy swoje granice. a czy drodzy czytelnicy zastanawialiście się jak wyglądałaby nasza generacja pozbawiona granic ?
nie chodzi tutaj o granice rp, a granice moralności, zachowań . dlaczego tak wielu naukowców dowodzi o schematach, o tym, że bierzemy przykład z rodziców. nie potrafimy zadbać o siebie, jeśli zostajemy pozbawieni dziecięcego kształtowania .
nigdy nie będziemy w stu procentach zdani na siebie, bo przecież to jasne, ze mamy język, rozum i gestykulacje . wszystkie czynniki nakazują nam przybieranie gombrowiczowskiej maski począwszy od szkoły aż po spotkanie z babcią i tajemnice z przyjacielem.


chciałabym nów mieć magiczne siedemnaście lat i znów poznawać życie poprzez amfetaminę, alkohol i całowanie z najbardziej pociagającym chłopakiem .
nie narzucałam sobie granic, chciałam spróbować wszystkiego, by niczego nie żałować. miałam kodeks moralny, który zbeszcześciłam w ciągu pół roku .
teraz studiuje, nie ten kierunek co chciałam, ale to kwestia ilości kandydatów i jakości matury .
mimo tak skrajnych zachowań potrafię znaleźć się w świecie i zadbać o to, by mój .życiowy schemat zadowalał mnie ponadnormalnie .

wyciągnijcie wnioski na temat moich cech charakteru, nie da się ukryć swej tożsamości , tym barziej prowadząc pamiętnik internetowy. można pisac o przysłowiowym niczym, ale w tym i tak można poznac jednostkę. potrafię analizować sny, potrafię doradzać i udawać emocje.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: początek